– Leki generyczne stanowią ponad połowę całego rynku: w ujęciu wartościowym jest to ponad 60 procent, a w ujęciu ilościowym nawet około 70 procent. To prosty dowód na to, że te leki są tanie. Najczęściej są one przepisywane bardzo dużym grupom pacjentów – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Zdzisław Sabiłło, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego.

Polski rynek farmaceutyczny, biotechnologiczny i technologii medycznych w 2017 roku wyceniany jest na 38,5 mld zł (prognozy analityków QuintilesIMS). Tylko niewielki odsetek stanowią produkty innowacyjne, ponad dwie trzecie leków stosowanych w Polsce to tzw. generyki, które na rynku pojawiły się po wygaśnięciu ochrony patentowej na lek oryginalny (raport OECD Health at a Glance).

Wysoki udział w sprzedaży leków generycznych to nie tylko domena Polski. W Stanach Zjednoczonych stanowią one 89 procent rynku, a w Niemczech – 81 procent.

– W dużych krajach europejskich rynek generyczny jest jeszcze większy, zwłaszcza pod względem ilościowym. Te kraje doceniają, że leki generyczne muszą być szeroko przepisywane, bo dają bazę do leczenia dużych grup pacjentów – tłumaczy prezes PZPPF.

Jak przekonuje ekspert, leki generyczne to przede wszystkim duża oszczędność dla pacjentów i mniejsze obciążenie dla budżetu NFZ.

– W 2018 roku wprowadzenie leków generycznych spowoduje około 500 mln zł oszczędności w budżecie NFZ. Jeśli mowa o lekach biopodobnych, czyli generykach, do leków biologicznych, to ich wejście na rynek w Polsce może spowodować oszczędności rzędu 200 mln zł do 2020 roku – wskazuje Sabiłło.

Zamienniki leków mogą być produkowane przez inne firmy farmaceutyczne pod inną nazwą handlową po upływie ochrony patentowej leku referencyjnego. Niższe koszty farmakoterapii i większa konkurencja na rynku sprawiają, że cena leku może być nawet 80 procent niższa niż oryginału. To sprawia, że farmaceutyki te są dostępne dla szerszej grupy odbiorców.

 [-OFERTA_HTML-]

– Stosowanie leków generycznych nie stanowi zagrożenia dla chorych. Są to leki, które odpowiadają standardom leków referencyjnych. Leki generyczne są to leki drobnocząsteczkowe, zatem łatwo jest te leki odtworzyć. Nie ma tutaj możliwości pomyłki – podkreśla profesor Paweł Hrycaj, kierownik Zakładu Reumatologii i Immunologii Klinicznej na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu.

Badania kliniczne udowadniają, że zamiana leku biologicznego na biopodobny nie wpływa w żaden sposób na efekt i bezpieczeństwo leczenia, nie wpływa też negatywnie na terapię. Badanie przeprowadzone przez norweski rząd na pacjentach chorych na reumatoidalne zapalenie stawów, zapalenie stawów kręgosłupa, łuszczycowe zapalenie stawów, wrzodziejące zapalenie jelita grubego, chorobę Crohna i przewlekłą łuszczycę potwierdziło brak różnicy w skuteczności i bezpieczeństwie leku oryginalnego i biopodobnego.

 

– Pacjenci są skutecznie straszeni przez naszych konkurentów, czyli firmy produkujące leki innowacyjne. Została stworzona atmosfera, że leki generyczne są gorsze. To absolutna nieprawda. Leki generyczne, żeby mogły być zarejestrowane, przechodzą identyczną ścieżkę jak leki innowacyjne. Musi być potwierdzone bezpieczeństwo, skuteczność i jakość, inaczej by po prostu nie trafiły na rynek – tłumaczy Zdzisław Sabiłło.

Oryginalny lek, aby zostać zarejestrowany, przechodzi przez procedurę weryfikacji w ramach badań klinicznych. Sprawdza się, czy dana substancja przynosi oczekiwane efekty terapeutyczne i jest bezpieczna. W przypadku każdego kolejnego leku zawierającego tę samą substancję podstawą rejestracji jest udowodnienie, że jego zażywanie gwarantuje takie samo działanie tej substancji w organizmie, co w przypadku oryginalnego leku.

– Ocenia się głównie parametry farmakokinetyczne, czyli stosuje się ten lek u pacjentów, mierzy się jego stężenie w surowicy chorego, aktywnych metabolitów i bada się, czy profil farmakokinetyczny leku jest identyczny. Również prowadzi się badania kliniczne, które pozwalają na ocenę, czy skuteczność terapii jest podobna – podkreśla profesor Paweł Hrycaj.

 

Newseria